Pamiętam ten dzień dokładnie. Miałam piętnaście lat. Zaopatrzona w pierwsze kieszonkowe odłożone z kilku tygodni poszłam do drogerii. Droga do drogerii po mój pierwszy tusz — różowo-zieloną tubkę — była jak podróż w dorosłość, rodzaj inicjacji, makijażowy rytuał przejścia. Great Lash Maybelline nie był dla mnie wtedy po prostu mascarą — był symbolem. Pierwszym w pełni własnym kosmetykiem. Przepustką do świata, do którego dopiero zaczęłam należeć.
Źródło: Read More







