Kiedy Sandra Borcuch miała siedem lat, zaczęła boleć ją stopa. To był guz. 19 lat później nowotwór zajmuje niemal całą nogę, dochodzi aż do kręgosłupa. Sandra nie pamięta życia bez bólu. Pamięta za to, kto przez wszystkie te lata nie pozwalał jej się poddać. – Żyję dzięki mamie – mówi. Dziś obie mieszkają w Palermo, mieście, o którym Sandra marzyła jeszcze jako nastolatka, i czekają na kolejne leczenie.

Źródło: Read More

Poprzedni artykuł„Tymi ręcami”. Wons mówi o domu, który sam zbudował
Następny artykułPrzez tydzień piłam codziennie bulion kolagenowy. Dietetyczka zwróciła mi uwagę na jedno