Małgosia była w zaawansowanej ciąży. Do porodu zostało kilkanaście dni. – Pod skórą pojawiła się mała, przesuwająca się kuleczka – wspomina. Mija jakiś czas. Badania. Poród. Biopsja i telefon. Ma się stawić u chirurga tak szybko, jak to możliwe. Od lekarza słyszy: „Mamy nowotwór złośliwy”. – Ziemia osuwa się pod nogami, a w głowie zapada zimna cisza. Słowo „nowotwór” brzmiało jak wykrzyczany prosto w twarz wyrok.
Źródło: Read More







