Jeszcze niedawno takie nagrania trafiały do akt śledczych jako dowody zbrodni. Dziś krążą w sieci jak zwykłe treści, zbierają reakcje i generują zyski. Na komunikatorze Telegram wyrósł rynek oparty na brutalnych materiałach z Ukrainy, który przyciąga tysiące odbiorców i pokazuje, jak łatwo w cyfrowej rzeczywistości zatrzeć granicę między informacją a rozrywką.

Źródło: Read More

Poprzedni artykułUpomniał ją z ambony. Ksiądz reaguje na aferę z opłatą za ślub
Następny artykuł„Cichy zabójca” w płynie. Już szklanka dziennie skraca życie