Mecenas Anna Piotrowska była z synem w centrum Krakowa, gdy padły strzały. Młody mężczyzna pobiegł w stronę rannych i zaczął udzielać pomocy. „Odruchem matki poleciałam za nim, myślę: niech do mnie strzelają, byle go ochronić” – opowiada kobieta w rozmowie z „Newsweekiem”.

Źródło: Read More

Poprzedni artykuł„Jestem panseksualna”. Od 16 lat ma męża