– Żarty, głównie z kobiet: że żona po ślubie przestaje się starać, że już „tak ładnie nie wygląda” i że mąż musi mieć święty spokój, że kobiety „mówią za dużo”. Sala się śmiała, a ja siedziałam coraz bardziej spięta. To było po prostu upokarzające – tak Marta Wiśniewska wspomina nauki przedmałżeńskie. – To był kurs na dysfunkcyjne małżeństwo z lat 50.
Źródło: Read More







